Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Wizyta niezwykłych gości z Salwadoru

              Na całym świecie istnieją dzielnice biedy, które pokazują, że nawet w tak trudnej sytuacji ludzie jakoś urządzają  sobie życie i starają się przetrwać.

Nasi goście z Salwadoru, państwo Daniel i Daysi Menjivar z synem Danielem-Jonatanem, odwiedzili nas w dniach 7 i 9 grudnia 2016 roku, opowiadali  uczniom szkoły podstawowej i gimnazjum o życiu biednych dzieci w slumsach. Pan Daniel mówił o Salwadorze, małym, biednym i gęsto zaludnionym państwie. 

              W miastach, podzielonych na dzielnice, istnieją strefy biedy, w których rządzą gangi handlujące narkotykami. Po te lub inne środki odurzające sięgają już małe dzieci. W środku nocy wszędzie ich pełno, bo niezależnie od wieku bawią się tak długo, jak mają na to ochotę. Nie wracają do domu, bo albo go nie mają, albo mieszkają w małych pomieszczeniach po kilka osób bez prądu i wody bieżącej.  Nie mają one żadnych perspektyw na normalne życie.     Nasz gość podkreślił, że w slumsach „króluje” prowizorka, a na własne potrzeby wykorzystuje się wszelkie materiały, które można znaleźć. Na przykład ściany można uszczelnić starymi gazetami, dach znalezioną folią lub starą blachą. Dowiedzieliśmy się także o tym, czym zajmują się ludzie, tacy jak państwo Menjivar. To nie tylko edukacja biednych dzieci, to także opieka lekarska dla dzieci i kobiet, dostarczanie  im żywności, nauka zawodu, pomoc w odbudowie skromnego domu (choć zapewne taki zwrot to zbyt wielkie uproszczenie). To dzięki ich wytrwałości i staraniom  powstał sierociniec, do którego trafiają dzieci „ulicy”. Dzięki staraniu dobrych ludzi zmieniają swoje życie, bo część z nich zdaje egzaminy państwowe i kończy studia. Wtedy mogą normalnie żyć. Jednakże nie dokonają tego bez pomocy z zewnątrz, bo samemu zbyt trudno „wyrwać się” ze świata nędzy.
            Nasi uczniowie nie zdawali sobie sprawy, że na świecie można tak egzystować. Niewątpliwie jest to wielka tragedia nie tylko pojedynczych osób, ale także porażka społeczeństwa i współczesnej cywilizacji. Może takie spotkanie chociaż niektórym otworzy oczy na potrzeby innych, którzy niekoniecznie muszą mieszkać obok nas. A może mieszkają obok?